Bożonarodzeniowy Stadion Narodowy

Wybraliśmy się ostatnio zobaczyć co ciekawego oferują na szeroko promowanym Jarmarku Bożonarodzeniowym na Stadionie Narodowym. Niestety mimo mojej podatności na świąteczne chwyty marketingowe (cóż poradzę, że gwiazdkowa atmosfera pobudza we mnie szybkie wytwarzanie endorfin i wszystko zaczyna mi się podobać), to w tym przypadku jedyne co poczułam to mega rozczarowanie. Stragany, ulokowane wzdłuż alejki od bramy wejściowej do pierwszych schodów, nie powalają – jest ich zdecydowanie za mało, a artykuły którymi handlują niczym mnie nie zainteresowały. Jeśli chodzi o jedzenie to… niby można się najeść, ale ani to zdrowe, ani apetyczne, a co gorsza zupełnie nieświąteczne. Owszem jest tam jedno stoisko z kiełbasami i chyba jakieś tam pierogi, ale poza tym królują „specjały” z kuchni świata – od langoszy po sznycle. Zjeść też można naleśnika z Nutellą, pieczone kasztany, a nawet chałwę. Zabrakło jedynie sushi, ale jego miejsce godnie zastąpił inny azjatycki akcent – zielona herbata (butelkowana – jedyne 14 zł za litr, cóż za okazja).

Super, że tak otwieramy się na Świat, sama kocham podróże, również te kulinarne, ale czy na pewno tego właśnie Polacy  (niezależnie od sortu ;) ) szukają przed świętami Bożego Narodzenia?

narodowy

Nieco więcej szczęścia czeka na wysłanników św. Mikołaja. Wybór drobnych upominków w postaci wisiorków, bransoletek, obrazków, wazoników, kolorowych, różnokształtnych bombek i kiczowatych świecących ,,ozdób” ogrodowych, jest tam całkiem szeroki. Trzeba jednak uważać co się kupuje, nie tylko po to, by nie przepłacić, ale by za rok nie znaleźć tego, jakże interesującego, prezentu pod własną choinką (cóż, świat jest mały, okazji w roku wiele, a „trafione” prezenty… przechodnie. Coś o tym wiem…)

norodowy 2

Dlatego jeśli planujecie dziś wypad na Stadion Narodowy to nie odradzam, wręcz zachęcam, ale niekoniecznie do zakupów, lecz do odwiedzenia wspanialej, jedynej w swoim rodzaju, interaktywnej wystawy dzieł Vincenta Van Gogha – ,,Van Gogh Alive”. Fascynująca nie tylko dorosłych, ale i dzieciaki, bo wielkoformatowe, ruchome obrazy pobudzają wyobraźnię i dają poczucie bycia częścią tych malowideł, częścią świata mistrza Van Gogha. Naprawdę warto tego doświadczyć.

2 Komentarze

  1. Taran Odpowiedz

    Jarmark warszawski jest jeszcze daleko w tyle za tym organizowanym we Wrocławiu. Tamtejszy to impreza już spokojnie klasy europejskiej, z atrakcjami zarówno dla dzieci (Mikołajowie, trampoliny, kolejna górska), jak i dla dorosłych (grzane wino, kiełbaski z grilla). I ponoć nie jest to ważne, ale rozmiar ma znaczenie. Warszawskie stoiska to kilkanaście budek, we Wrocławiu jest ich kilkadziesiąt – podchodzi pod 100 pewnie.

  2. XSka Odpowiedz

    Niestety nie byłam na wrocławskim jarmarku, ale widziałam krótką relację w jakimś programie telewizyjnym – rzeczywiście robi wrażenie! W zeszłym roku pojechaliśmy na sylwestra do Pragi i choć to już po świętach to na starówce wciąż funkcjonował taki jarmark – całkiem spory i bardzo dobrze zaopatrzony, a klimat cudowny, magiczny…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry