Budapeszt dla głodomorów, czyli co na targu, a co w sklepie

Nie chciałabym, abyście odnieśli wrażenie, że będąc za granicą zwiedzamy jedynie supermarkety. Zapewniam, tak nie jest, ale że o zabytkach napisane zostało już chyba wszystko postanowiłam zadbać też o prozę życia podczas bajecznych podróży, czyli o to jak niedrogo i bez konsekwencji dla figury zabezpieczyć jedną z podstawowych potrzeb organizmu (czyli jedzenie, a nie zakupy spożywcze, żeby nie było niedomówień ;) ). Oczywiście, jestem zdania, że podczas każdego wyjazdu warto skosztować również regionalnych specjałów  (nawet jeśli z pojęciem zdrowe nie mają nic wspólnego). Będąc w Budapeszcie nie można nie spróbować takich specjałów kuchni węgierskiej, jak gulasz, leczo czy langosz.

Jednak, o ile nie wykupiliśmy noclegu z wyżywieniem, dzień trzeba zacząć od śniadania. Pierwszy posiłek, jak niejednokrotnie wspominałam musi być sycący, aby dać energię po nocnym poście  (zwłaszcza, że do zwiedzania pięknego Budapesztu przyda się jej sporo), a jednocześnie lekki i nieobciążający żołądka, bo zamiast podziwiać muzealne eksponaty będziesz szukał… kanapy. Pora wiec na wędrówkę po budapesztańskich supermarketach i przede wszystkim po Centralnej Hali Targowej (Vásárcsarnok).

DSC06312
DSC06314Tę przepiękną, zadaszoną halę targową warto odwiedzić nie tylko po świeżutkie, pachnące owoce i warzywa (w tym oczywiście słynną węgierską paprykę), mięsa, wędliny, czy chleb, ale przede wszystkim charakterystyczne dla kuchni węgierskiej ostre przyprawy  (głównie na bazie papryki ) oraz przepyszne i mega zdrowe kiszonki. Jeśli chodzi o przyprawy to polecam zwłaszcza suszoną, wędzoną paprykę  oraz pasty z ostrej i słodkiej papryki – doskonale nadają się do chleba, żółtego sera i potraw z drobiu. Natomiast na poziomie -1 hali targowej znajduje się kilka stoisk z przepyszną mi kiszonkami. Wspaniała, świeżutkie kapusta kiszona z z kawałkami kolorowych słodkich papryk to moja faworyta. PYCHA! I kosztuje grosze  (za półkilowy woreczek zapłaciłam ok 3 zł ). Ciekawe były też kiszone ogórki nadziane kapustą i w taki sam sposób wypełnione papryczki (różnej ostrości, ale wszystkie hot ). Tak się na to napaliłam, że pochłonęłam dwie na raz i trzeba było mnie gasić ;) A tak na  poważnie, to trochę przesadzają z ostrością produktów o których sami mówią ,,łagodne”. Są jednak tego plusy – kapsaicyna zawarta w takich papryczkach podnosi przemianę materii (więcej na temat możecie przeczytać w artykule Będzie ostro, chilli dieta)

DSC06321
DSC06320
DSC06327
DSC06325
DSC06326
DSC06319
DSC06330
DSC06329
DSC06328
Jeśli jednak wolicie śniadanie na słodko to proponuję pyszne niskotłuszczowe i bezcukrowe mleko czekoladowe. Genialne w smaku -zwłaszcza zaraz po treningu  (mleko czekoladowe to wykorzystywany przez wielu sportowców regenerator powysiłkowy, ponadto są badania  mówiące o pozytywnym wpływie mleka czekoladowego po treningu na proces odchudzania ). Ja piłam codziennie i teraz tęsknię za tym smakiem ;)

Budapeszt mleko
A co oceniam na minus? Zdecydowanie za mało ryb. Trudno znaleźć w sklepie inną niż puszkowana  (ewentualnie pakowanego wędzonego łososia lub pstrąga w Lidlu/Aldi). Jest za to jedna fajna rybną knajpka – ,,The Big Fish” przy Andrássy út. Ceny co prawda wysokie, ale za to duży  wybór świeżych ryb wyłożonych w dostępnej oczom klientów lodówce. Można wybrać rybę, którą chcemy zjeść, a następnie zostanie ona zważona i przygotowana na grillu. My zamówiliśmy doradę i makrelę. Muszę przyznać, że do tej pory nie jadłam makreli w innej postaci niż wędzona, a to duże zaniedbanie, bo rybka okazała się genialna. Delikatna i nawet nie tak tłusta w smaku jak można by się było spodziewać. Makrelę warto jeść zwłaszcza ze względu na kwasy omega3 (EPA i DHA), a jeśli wybierzemy pieczoną lub grillowaną to korzyść podwójna  (wędzone ryby, choć przepyszne to niestety nie tak zdrowe i pełne soli, wiec nie można ich spożywać zbyt często).

DSC06484
DSC06483
DSC06482
DSC06485
Robiąc zakupy w Centralnej Hali Targowej skoczyliśmy na lunch do małej restauracji Esco Bar & Cafe w budynku New Budapest Galerie (tuż obok targu). Przyjemny bar, którego specjalnością jest Fish and Chips, czyli smażona, panierowana,  biała ryba z frytkami.  Tego oczywiście zamawiać nie polecam, choć nie ze względu na walory smakowe (bo nie próbowałam), ale na wartości odżywcze. Jednak to nie jedyna rzecz jaką można zjeść w tej położone nad Dunajem knajpce. Dla lubiących zdrowy fast food – domowej roboty hamburgery, a dla dbających o linię grillowana pierś z kurczaka.

DSC09074
Supermarketów w  Budapeszcie jest sporo i nawet w centrum miasta nie ma problemu z ich znalezieniem. Najwięcej jest sklepów sieci Spar, nieco mniej Coop, Aldi i Lidl, a ceny podobne do polskich  (czytaj: dużo niższe niż w we wszystkich zachodnioeuropejskich miastach jakie dotąd udało mi się zwiedzić). Mam nadzieję, że ta garść praktycznych informacji ,,jedzeniowych” do czegoś wam się przyda, i może oszczędzi trochę  czasu na szukaniu dietetycznych produktów podczas wypadu do Budapesztu.

Tagged under: , ,

1 Komentarz 3 Komentarzy

  1. krzysiek Odpowiedz

    Trochę z opóźnieniem, ale właśnie planuję weekend w Budapeszcie.
    Pamiętasz może jakie są godziny otwarcia tej hali?

  2. XSka Odpowiedz

    Szczerze mówiąc nie pamiętam dokładnie, ale na TripAdvisor podają, że od 6.00 do 18.00 (wt-pt), do 17. (pon), do 15.00 (sb). W niedzielę nieczynne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry