Bratysława od świtu do zmierzchu

W necie można  znaleźć sporo artykułów o zwiedzaniu Bratysławy w jeden dzień. Nic w tym jednak dziwnego, skoro większość turystów traktuje to miasto jedynie jako przystanek w podróży do oddalonego o zaledwie 54 km Wiednia. Ta konkurencja zdecydowanie niekorzystnie odbija się na wrażeniach ze słowackiej stolicy, co widać w licznych komentarzach klasyfikujących Bratysławę jako brzydszą…

Czytaj więcej...

Maraton Warszawski 2016 i nowa życiówka!

Maraton Warszawski 2016 już za nami, ale emocje wciąż jeszcze nie opadły. Trudno zresztą zapomnieć o wczorajszym biegu, jeśli każdy krok dotkliwie go przypomina. Nie pamiętam kiedy mięśnie aż tak mnie bolały, ale to dobry ból, taki, który kojarzy się z sukcesem, siłą i satysfakcją. Tak właśnie podsumowałabym mój wczorajszy start w maratonie. Nie tylko…

Czytaj więcej...

Londyn. Gdzie zjeść zdrowo i niedrogo

Jak już pisałam, niedawno po raz kolejny odwiedziłam Londyn, który również wielu z Was jest dobrze znany. Większość wyjeżdża do pracy, ale są też tacy, którzy stolicę Anglii odwiedzają w celach turystycznych czy też zakupowych. Biorąc pod uwagę niewysokie koszty dolotu i stosunkowo niskie ceny ubrań w wielu londyńskich sklepach (zwłaszcza w okresie wyprzedaży) to się…

Czytaj więcej...

Cambridge nie tylko dla studentów

Cambridge przypomina Hogwart, tyle że zamiast mioteł, studenci jeżdżą na rowerach. Klimat tego uniwersyteckiego miasta wprawił mnie w nastrój, jaki pamiętam z czasu zaczytywania się kolejnymi tomami sagi o Harrym Potterze. I muszę przyznać, że to niezwykle mile uczucie, które zresztą towarzyszyło mi już drugi raz podczas podróżowania (podobne miałam w Bolonii). Te dwa miasta łączy jeszcze…

Czytaj więcej...

Rowerowa rewolucja w londyńskim Design Museum

Cycle Revolution Niezwykłe rowery i ludzie, którzy na nich jeżdżą. Jazda na rowerze stała się ostatnio tak popularna jak nie była od czasów II wojny światowej. Wybuch zainteresowania jazdą na dwóch kółkach wpłynął na zmianę infrastruktury miast i miasteczek. Coraz więcej osób zamienia samochód na rower, który staje się dla nich głównym środkiem transportu. Rowerowa rewolucja pociągnęła…

Czytaj więcej...

Walencja od kuchni, czyli wszystko o Mercado Central i trochę o całej reszcie

Tak jak zapowiedziałam w ostatnim wpisie, dziś znowu zabiorę was w podróż po smakach Hiszpanii, a dokładniej po pysznościach jakie udało mi się spróbować w Walencji. Cztery dni spędzone w tym magicznym miejscu to oczywiście za mało, by doradzać, gdzie zjeść najsmaczniej, ale wystarczy, aby polecić miejsca, które przypadły mi go gustu. Pierwsze z nich…

Czytaj więcej...

Pescados w Alicante

Zeszły tydzień spędziliśmy w mojej ukochanej Hiszpanii. Tym razem celem naszej podróży było Alicante i Walencja. Zanim jednak opowiem co warto zwiedzić w tych magicznych miejscach, muszę napisać o knajpce, która zachwyciła mnie jak żadna do tej pory. Kto śledzi bloga na pewno wie o mojej słabości do ryb. Gdyby na świecie miał zostać tylko…

Czytaj więcej...

Jarmark Bożonarodzeniowy na Starówce

To już ostatni dzwonek, żeby odwiedzić jarmark bożonarodzeniowy, na którym dokupimy brakujące składniki potrzebne do przygotowania świątecznych pyszności (albo gotowe już dania ;) ). Ja podjęłam pierwszą próbę zakupową na jarmarku przy Stadionie Narodowym, a o efektach możecie przeczytać w poprzednim wpisie. Słowem – szału nie było. Pomyślałam jednak, ze odwiedzę podobne miejsce raz jeszcze,…

Czytaj więcej...

Bożonarodzeniowy Stadion Narodowy

Wybraliśmy się ostatnio zobaczyć co ciekawego oferują na szeroko promowanym Jarmarku Bożonarodzeniowym na Stadionie Narodowym. Niestety mimo mojej podatności na świąteczne chwyty marketingowe (cóż poradzę, że gwiazdkowa atmosfera pobudza we mnie szybkie wytwarzanie endorfin i wszystko zaczyna mi się podobać), to w tym przypadku jedyne co poczułam to mega rozczarowanie. Stragany, ulokowane wzdłuż alejki od…

Czytaj więcej...

Jump, jump, jumping frog!

Wreszcie się zebrałam i poszłam na Jumping Frog. I wiecie co, żałuję…. że tak długo zwlekałam! Było R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E!  Nie dość, że fantastycznie się ubawiłam to czuję w nogach (i nie tylko) jak porządnie poćwiczyłam. A energii mam teraz tyle, że chętnie się podzielę… albo odsprzedam! ;) W zasadzie na tym wstępie mogłabym poprzestać zachwalanie Jumping…

Czytaj więcej...
Powrót do góry