Maraton Warszawski 2016 i nowa życiówka!

Maraton Warszawski 2016 już za nami, ale emocje wciąż jeszcze nie opadły. Trudno zresztą zapomnieć o wczorajszym biegu, jeśli każdy krok dotkliwie go przypomina. Nie pamiętam kiedy mięśnie aż tak mnie bolały, ale to dobry ból, taki, który kojarzy się z sukcesem, siłą i satysfakcją. Tak właśnie podsumowałabym mój wczorajszy start w maratonie. Nie tylko…

Czytaj więcej...

Jump, jump, jumping frog!

Wreszcie się zebrałam i poszłam na Jumping Frog. I wiecie co, żałuję…. że tak długo zwlekałam! Było R-E-W-E-L-A-C-Y-J-N-I-E!  Nie dość, że fantastycznie się ubawiłam to czuję w nogach (i nie tylko) jak porządnie poćwiczyłam. A energii mam teraz tyle, że chętnie się podzielę… albo odsprzedam! ;) W zasadzie na tym wstępie mogłabym poprzestać zachwalanie Jumping…

Czytaj więcej...

Najaktywniejsze muzeum w Polsce!

Kilka tygodni temu, wracając z wesela znajomych Leo, odwiedziliśmy wyjątkowe, jedyne w swoim rodzaju w miejscowości Gołąb. Świetne miejsce, prowadzone przez wyjątkowego człowieka, pana Józefa Konstantego Majewskiego, pasjonata jakich mało. Nie dość, że większość z prezentowanych tam rowerów jest jego własnej produkcji, to każdy z nich jest inny, pomysłowy, niespotykany, a do tego sprawny! Słowo…

Czytaj więcej...

Budapeszt dla głodomorów, czyli co na targu, a co w sklepie

Nie chciałabym, abyście odnieśli wrażenie, że będąc za granicą zwiedzamy jedynie supermarkety. Zapewniam, tak nie jest, ale że o zabytkach napisane zostało już chyba wszystko postanowiłam zadbać też o prozę życia podczas bajecznych podróży, czyli o to jak niedrogo i bez konsekwencji dla figury zabezpieczyć jedną z podstawowych potrzeb organizmu (czyli jedzenie, a nie zakupy…

Czytaj więcej...

Dietetyczna czekolada domowej roboty! Słodka rozpusta bez wyrzutów sumienia.

Dziś coś na osłodę mojej skandalicznej, ponad tygodniowej, nieobecności na blogu. Pewnie myślicie, że po wygranej w konkursie spoczęłam na laurach i nie chce mi się pisać. Nic z tych rzeczy. Powodem tej absencji były nieziemskie upały, które postanowiłam przetrwać na działce. Piękna mazowiecka wieś położona w strefie bezinternetowej. Ba, nawet komórki tracą zasięg. Można…

Czytaj więcej...

Moje! kochane! Zakopane!

Cały ubiegły tydzień spędziliśmy w najcudowniejszym miejscu na świecie, czyli Zakopcu. Jeżdżę tam od dzieciństwa przynajmniej na tydzień-dwa w roku. Zazwyczaj jest to sierpień lub wrzesień, kiedy pogoda w górach wydaje się być pewniejsza, a przynajmniej mniej burzowa. W tym roku postanowiliśmy jednak skorzystać z zapowiadanych bezchmurnych dni i powspinać się troszkę po Tatrach. Taki…

Czytaj więcej...

Królewski dystans w Królestwie Danii

Od kopenhaskiego maratonu minął już tydzień, ale moje wspomnienia wciąż są żywe. Było fantastycznie. Nawet lepiej niż się spodziewałam. Nie chodzi mi jednak o czas, bo ten był słabszy od moich wcześniejszych wyników na tym dystansie, ale o atmosferę, wrażenia, ludzi spotkanych na trasie… Zacznijmy jednak od początku, czyli od lutego, kiedy natknęłam się na…

Czytaj więcej...

,,Bądź KOZAKIEM i dbaj o siebie”, czyli najzdrowszy poradnik dla seniorów

Mam właśnie w rękach świeżutki, wydany w minionym tygodniu, egzemplarz książki Władysława Kozakiewicza i Damiana Bąbola – ,,Bądź KOZAKIEM i dbaj o siebie”, czyli pierwszego poradnika poświęconego ćwiczeniom specjalnie dla seniorów. Nie jest to kolejna książka o tym jak schudnąć czy jak przebiec maraton, które zalały w ostatnich miesiącach księgarnie w całej Polsce. To poradnik…

Czytaj więcej...

Mega dawka wiedzy o bieganiu i nie tylko

Na pewno zauważyliście, że ostatnio troszkę zaniedbałam pisanie bloga, ale tak dużo się dzieje,  że chwilowo nie ogarniam rzeczywistości. Dobra wiadomość jest taka, że prawie wszystko co teraz tak pochłania mój czas krąży wokół tematów dietetyczno-sportowych. Po pierwsze, w miniony weekend byłam na fantastycznym szkoleniu dotyczącym dietetyki i suplementacji prowadzonym przez Jakuba Mauricza. To już…

Czytaj więcej...

Praskie grzeszki dietetyczne

Praga, Praga, Praga – zakochałam się w tym mieście. Spędziliśmy tam z Leo najfajniejszego Sylwestra w życiu. Mimo, że bawiliśmy się na rynku, gdzie nie zorganizowano imprezy ani wielkiego koncertu, było za to bardzo tłoczno, a przez całą noc padał deszcz ze śniegiem, to czułam się najszczęśliwsza na Świecie. Atmosfera czeskiej stolicy, przepiękne zabytki, wspaniała…

Czytaj więcej...
Powrót do góry