Corrida oczami nie Hiszpana

Kiedy jesteśmy za granicą staramy się żyć jak miejscowi. Jeść miejscowe potrawy, chodzić po mieście – a nie tylko po turystycznych okolicach. W związku z tym, będąc w Hiszpanii nie mogliśmy przegapić corridy. Wiele o niej słyszeliśmy – i tych dobrych rzeczy – i tych złych. Wyjście było tylko jedno – pójść i przekonać się o co tyle krzyku. W Barcelonie nie ma areny do walki byków. Jest natomiast w Madrycie. Tętni ona życiem w każdą niedzielę. Wyszło na nasze szczęście, że byliśmy w Madrycie w niedziele. Plaza de Toros Las Ventas bo tak się nazywa arena jest pięknym przykładem hiszpańskiej architektury. Nie będę się tu rozwodził nad historią corridy – to możecie sobie poczytać gdzieś w necie. Tutaj dostaniecie solidną porcję praktycznych informacji i garść moich wrażeń z tego widowiska. DSC05564

Plaza de Toros leży poza centrum Madrytu, ale nie jest trudno tam trafić. Nie jest to też przesadnie daleko. Spacerem zajęło nam to około godzinę – najpierw poszliśmy po bilety, no i po to żeby zwiedzić Muzeum Corridy (darmowe ;)  Tutaj ciekawostka. Idąc tam w normalny dzień, gdy nie odbywa się corrida można zwiedzić arenę – płacąc za to 11EUR minimum. Natomiast najtańszy bilet na corridę kosztuje niecałe 4 EUR a obejrzeć można jeszcze więcej bo calutki stadion a do tego oczywiście walkę byków.

Kupując bilety staniecie przed zadaniem wyboru miejsca – różne strefy cenowe a do tego wybór czy siedzi się w słońcu (SOL) czy w cieniu (sombra) czy w strefie która przez część czasu jest w słońcu, a pozostałą część w cieniu(sol y sombra). Nie ma sensu kupować drogich biletów i siedzieć nisko bo równie dobrze, a moim zdaniem lepiej widać z góry. Warto jednak dopłacić żeby nie siedzieć w słońcu – po pierwsze byłoby tam super gorąco, po drugie, mniej by się zobaczyło bo słońce mocno razi, po trzecie pod słońce zdjecia/filmy Wam nie wyjdą. My kupiliśmy sobie bilety po 4.80 – najtańsze w cieniu i jestem z nich bardzo zadowolony. Ludzie zgromadzeni byli chyba podobnego zdania – miejsca w słońcu były prawie wszystkie puste. Siedzi się zwyczajnie na gołym betonie, dlatego warto mieć przy sobie np. jakąś bluzę na której można by dać odpocząć pośladkom. Wynajmują tam co prawda jakieś siedziska, ale nie korzystałem z nich więc trudno jest mi ocenić ich przydatność.

Corrida to wielkie widowisko. Na scenie jest kilku, a czasem kilkunastu torreadorów. Byki. Konie. Jak wygląda walka ? Na arenę wpuszczany jest byk. Początkowo onieśmielony wielkim stadionem i vivatami tłumu. Walka podzielona jest na 3 części. W pierwszej byk ma się wybiegać. Kilku torreadorów prowokuje byka, a ten biega od jednego do drugiego. Do akcji wkraczają później torreadorzy z kolorowymi pałkami zakończonymi harpunowatym ostrzem. Gdy byk ma w kark wbitych 6 takich ostrzy na arenę wpuszczane są konie. Dosiadają ich torreadorzy z długimi pikami. Byk oczywiście już bardzo rozjuszony i zakrwawiony bez specjalnej zachęty atakuje konia. Bywa że ten koń się przewraca i jest raniony rogami. Mimo ochraniaczy, którymi cały jest obłożony. Gdy koń zostanie powalony podnosić go musi kilku ludzi – tak ciężkie są te ochraniacze. Gdy byk zajęty jest napieraniem na konia, człowiek na nim siedzący upuszcza mu krwi z karku raniąc go wielokrotnie. Scena obfituje w krew i agresję. Po tej części konie schodzą do boxów. Zostaje tylko główny matador, sam na sam z bykiem. Byk jest już na tyle słaby, że raczej nie powinien mu zrobić krzywdy. Nie jest to jednak takie pewne. Na moich oczach nieostrożny matador został nieźle uderzony przez byka – chyba dlatego, że poczuł się zbyt pewnie i zlekceważył wkurzone zwierze. Matador bawi się z bykiem ku uciesze gawiedzi. Całość kończy się tym, że matador wbija bykowi w kark cały długi miecz. Teraz scenariusze są różne. Niektóre byki w tym momencie padają martwe. Inne jeszcze walczą. Walka ta polega na tym, że pojawiają się inni torreadorzy, którzy atakują byka ze wszystkich stron. Ten obraca się we wszystkie strony wbijając sobie miecz w karku coraz głębiej, aż w końcu umrze. Gdy byk padnie Panowie „dla pewności” dobijają go nożem wbijając mu go w głowę po wielokroć. Scena nie jest straszna. We mnie wzbudziła nie strach, a bardziej litość i smutek. Są to profesjonaliści i poza dwoma wypadkami mieli przez całą corridę wszystko pod kontrolą. Podczas całego widowiska wykorzystywanych jest kilka byków nawet do 10. Spektakl trwa około dwie godziny. Gdy byk leży bez życia wchodzą Panowie z osłami zaczepiają byka za rogi i ciągną ze sceny. Wchodzi następny. Całości towarzyszy orkiestra, oddzielająca poszczególne części widowiska swoimi dźwiękami.

Czy jest to rzecz, którą warto obejrzeć na własne oczy?

– Tak

Czy poszedł bym tam drugi raz ?

– Zdecydowanie nie, bo nie lubię oglądać cierpienia zwierząt, a tym bardziej ich moim zdaniem bezsensownej śmierci.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry