Od dolin po szczyty cz.3

Oto trzecia część przewodnika. Zajrzyj do drugiej części, ale najpierw przypomnij sobie pierwszą.

  1. Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Przełęcz pod Świnicą – Świnica – Zawrat – Dolina Pięciu Stawów – Palenica Białczańska
    Pamiętasz jak schodziłeś z Kościelca? To teraz tędy będziesz wchodził, jednak zamiast skręcić na Kościelec będziesz wspinał się kamiennymi schodami na Przełęcz pod Świnicą. Początkowo dość nudno, jednak im wyżej, tym trudniej, łańcuchów jednak do Przełęczy nie spotkasz. Podejście od tej strony na Świnicę jest łatwiejsze niż od strony Zawratu. Momentami, 7584900046_1dba0f7c7czwłaszcza na łańcuchach trudno się mijać z idącymi w przeciwnym kierunku. Dałeś radę przejść odcinek między Granatami to i tu powinieneś sobie poradzić. Tajniki techniki już masz w pewnym stopniu opanowane, nigdy jednak nie możesz zacząć o sobie myśleć jako doświadczonym taterniku. Przemieszczenie się przy samym szczycie bywa kłopotliwe, ale jak poświęcisz mu odpowiednią ilość uwagi to na pewno się uda. Szczyt jest dość rzekłbym pojemny więc spokojnie zjedz tam obiad. Schodzisz na trudniejszą stronę, ale po takich przeżyciach jakie za Tobą – poradzisz sobie. Jak dotrzesz na Zawrat to przed Tobą wybór. Albo kończysz na dziś szlifowanie techniki i schodzisz na Pięć Stawów lekko, łatwo i przyjemnie (ale musisz busikiem wrócić do Zakopanego), albo schodzisz do Kuźnic przez arcytrudny dla Ciebie Zawrat. Ja tak zrobiłem, po zdobyciu Świnicy od strony Kasprowego wróciliśmy przez Zawrat. Byliśmy mało doświadczeni i słabo wyekwipowani (mam na myśli buty absolutnie nizinne). Zejście trwało dokładnie dwukrotnie więcej niż przewiduje mapa, było to bardzo nieodpowiedzialne i nie powielaj moich błędów. Możesz tędy zejść, tylko jeśli masz dobre górskie buty i czujesz się na siłach. Jesteś w stanie tego dokonać na tym etapie (po wejściu na Świnicę), ale będzie to prawdopodobnie najtrudniejsze ze wszystkich dotychczasowych wyzwań. Łatwiej się eksploruje nowe trasy wchodząc nimi (przynajmniej mi) więc nie musisz się od razu rzucać na głęboką wodę. Nie od razu Kraków zbudowano, a w górach lepiej powoli niż za szybko.
  2. Palenica Białczańska – Morskie Oko – Czarny Staw pod Rysami – Rysy nie piszę powrotu, gdyż wygląda identycznie, tylko oczywiście w odwróconej kolejności. Można niby zejść na Słowację, ale wiąże się to z powrotem, którego 3938045788_a7f0353235nie obczajałem, a trasy zejścia też nie znam więc pewniej jest zejść jak się weszło. Zatem do Palenicy pierwsze busy z Dworca w Zakopanem startują koło szóstej rano. Bilet kosztuje kilkanaście złotych. Do Morskiego Oka dotrzesz dobrym tempem w około półtorej godziny. Czas powyżej dwóch godzin oznacza, że na trasie się nie starałeś. Potem łatwa trasa do Czarnego Stawu pod Rysami. Stąd już tylko trzy godziny na najwyższy szczyt w Polsce. Pierwszą część tego dystansu pokonujesz głównie po kamiennych schodach. Może to adrenalina pierwszego podejścia, a może nie jest tak męcząco i stromo jak gdzie indziej, bo tego odcinka nie kojarzę ze zmęczeniem ani zadyszką. Tutaj miejscami nawet w sierpniu i wrześniu idzie się po śniegu. Przyjemna, chłodna odmiana od palącego słońca, ale jednocześnie zdradziecka pułapka. Bardzo śliska, obrywająca się pułapka więc uważaj. Tylko w dwóch miejscach musiałem pokonywać zaśnieżone fragmenty i było to dosłownie po 15 metrów więc nie bój się tego. Schody zaczynają się wtedy kiedy kończą się 2799933605_338a49dba7kamienne schody :P Nagle trzeba zacząć się wspinać po łańcuchach i tak będzie do samego końca. Nie jest bardzo trudno, ale łatwo tym bardziej nie. Trudność może stanowić liczba ludzi. Nie ma ich tyle co na Giewont, ale co chwilę trzeba się z kimś mijać co zawsze jest niebezpieczne. Widoki ze szczytu cudowne. Można łatwo poprawić osiągnięcie 2499 m n.p.m., bo bez problemu można się dostać na słowacki szczyt Rysów 2503 m n.p.m. Z góry widać jak na dłoni i Morskie Oko i Czarny Staw pod Rysami, do tego całą masę gór których nie znam. Wraca się szybciej, ale uważaj, względnie bezpiecznie możesz się poczuć dopiero w swoim łóżku, a nieco bezpieczniej niż na szczycie, dopiero gdy zejdziesz poniżej łańcuchów.
  3. Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Czarny Staw Gąsienicowy – Skrajny Granat – Krzyżne – Hala Gąsienicowa – Kuźnice
    Dziś bardzo poważne wyzwanie. Prawie pół Orlej Perci i to taki fragment, z którego nie da się wcześniej zejść. Albo idziesz, albo wracasz. Na Skrajny Granat jakiś czas temu się wspiąłeś więc przypomnij sobie ten opis, tu nie będę go powielał. Na Granacie po lewej stronie dość stromo odchodzi łańcuch w dół w stronę Krzyżnego. Już na starcie jeden z trudniejszych momentów. Przeszkoda po przeszkodzie przemieszczasz się do celu, którym jest Przełęcz Krzyżne. Będą trudne momenty, zwłaszcza takie, kiedy łańcuch idzie w dół, a potem nagle skręca i kieruje się do góry, jak sinusoida. Niebezpieczne też są 3802135850_f69466e439fragmenty, gdzie ścieżka jest oberwana, w tym sensie, że kamienie z niej wypadły i idzie się w dół po żwirze i ziemi. Część tego żwiru, czy drobnych kamieni łatwo ucieka spod butów więc trzeba też uważać czy ktoś nam nie zsuwa na nogę kamieni, czy jeszcze gorzej i nie leci z góry jakiś kamień. Zdarzały się – zwłaszcza tu – takie właśnie wypadki. Na szczęście większość tego typu, była niegroźna. Przejście do Krzyżnego ciągnie się bardzo długo więc wyjdź rano, żeby nie musieć się spieszyć. Pośpiech, czy zapadający zmierzch to najgorsi doradcy. To najtrudniejszy odcinek w Twoim życiu więc czerp z niego doświadczenie garściami. Niektórzy się tu ze mną nie zgodzą i stwierdzą, że wejście na Zawrat i odcinek między Granatami są trudniejsze. Mi one nie sprawiły takiej trudności jak to. Zejście z Krzyżnego do Schroniska jest łatwe i szybkie, choć trwa dość długo. Z pierwszą moją wyprawą dzisiejszą ścieżką kojarzy mi się ogromny strach i pot bo było bardzo gorąco. Strach momentami był ogromny bo takich przeszkód jak tu nie widziałem nigdzie przedtem, ale jakoś poszło.
  4. Kuźnice – Hala Gąsienicowa – Czarny Staw Gąsienicowy – Zmarzły Staw – Zawrat – Kozia Przełęcz – Kozi Wierch – Granaty – Krzyżne To moje marzenie, a jednocześnie mój tegoroczny cel. Orla Perć w całości w jeden dzień. Połowę już przeszedłem, ale podobno tę łatwiejszą. O tej pierwszej słyszałem wiele dobrego i przeczytałem wiele złego (polecam książkę „Wołanie w górach”) . Nie da się tej trasy zaplanować inaczej, ponieważ, ze względu na dużą liczbę wypadków szlak na odcinku Zawrat-Kozi Wierch jest jednokierunkowy.

Zapytasz może czemu nie ma tu szlaku na Mięguszowiecką Przełęcz pod Chłopkiem itp. Powód jest prozaiczny – nigdy nie przeszedłem tego szlaku więc go nie opisuję i nie polecam. Wszystko co jest opisane, udało mi się szczęśliwie przejść i mam nadzieję, że subiektywny ranking moich odczuć pomoże Ci zaplanować fajne wakacje i pokonać własne ograniczenia. Do zobaczenia na szlaku!

PS. Jak już wszystko to przejdziesz to mam nadzieję, że nie stracisz szacunku do gór. Jeśli kiedykolwiek przestaniesz się ich bać – nigdy nie powinieneś w nie wracać – dla swojego bezpieczeństwa.

2 Komentarze

  1. Irek Odpowiedz

    hey,
    Co do wyjścia na Rysy Polską stroną to robiliśmy to 2 lata temu i postanowiłem już na wstępie że zejdziemy słowacką stroną. Jest to o wiele łatwiejsze zejście i można zapoznać się ze Słowacką częścią Rysów. Po drodze w dół jest tylko jeden krótki trudniejszy ubezpieczony odcinek a cała reszta to pestka. Zobaczyć jednak możesz słynną Chatę pod Rysami, Żabie Stawki, Popradzki Staw. Zeszliśmy do stacji kolejki wąskotorowej żeleźniczki „Popradzskie Pleso” – nią jedziesz do Starego Smokowca a z niego o mieliśmy busa na Łysą Polanę (Strama Bus Zakopane) i chwila do Palenicy Białczańskiej. W sumie kilku chłopaków poszło z nami i musieli iść potem znów do Morskiego Oka gdzie czekał ich nocleg.

    Co do przejścia za jednym razem całości Orlej Perci to polecam przejście z Palenicy Białczańskiej – Dolinę 5 Stawów – Zawrat – Orla Perć – Krzyżne – Dolina 5 Stawów – Palenica Białczańska. Podejście pod Zawrat tą stroną jest proste i nie męczące więc sił wiele nie stracisz. Z zejściem z Krzyżnego na końcu również nie ma problemów a i na szarlotkę w 5 Stawach się załapiesz. A środek, no cóż swoim tempem bez pośpiechu, ostrożnie dasz radę. Przeszedłem to z synem pod jego ustawicznymi naciskami w zeszłym roku. Wprawdzie na Granatach jakiś deszcz nas dorwał i nieco zmokliśmy, ale na Krzyżnym już nie padało i schodząc do 5 Stawów wyschliśmy całkowicie.

    pozdrawiam

    1. Leo Odpowiedz

      dzięki ;) muszę kiedyś zobaczyć tą Chatkę pod Rysami i inne atrakcje słowackiej strony. Deszcz na Orlej brzmi groźnie, ale widzę, że dobrze się skończyło. Rzadko jeździmy do Palenicy, chyba z lenistwa, wolę wyjść z pokoju i już iść w góry niż „tracić” jeszcze półtorej godziny na dojazd, ale niedługo będzie się to musiało zmienić bo z Kuźnic niemal wszystko już zdobyte na wszystkie sposoby. Pomysł startu przez 5 Stawów ciekawy, muszę to wszystko czasowo poobliczać.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry