Kopenhaga na rowerze

Stolica Danii jest (z miast, które do tej pory odwiedziłem) miastem najbardziej przyjaznym rowerzystom. Decyduje o tym bardzo wiele czynników. Postaram się nie pominąć żadnego, bo mi XSka urwie głowę (sama chciała pisać na ten temat). Myślę, że spojrzenie osoby, która na co dzień jest i kierowcą samochodu i rowerzystą i podróżuje komunikacją publiczną będzie możliwie najpełniejsze. Oczywiście nie sposób tego zweryfikować, ale wedle statystyk 50% mieszkańców Kopenhagi na co dzień przemieszcza się rowerem. Samych rowerów jest więcej niż mieszkańców. Są dosłownie wszędzie, aż do przesady. Niemal cała miejska infrastruktura podporządkowana jest rowerzystom.

DSC00869Ścieżki rowerowe. Ścieżki rowerowe są dosłownie wszędzie, przy każdej ulicy i to po obu jej stronach.Często zajmują szerokość ponad dwóch metrów. Naturalnym widokiem jest droga, w której fragment przeznaczony do jazdy samochodem jest znacznie węższy niż sama ścieżka rowerowa. Oczywiście przy skrzyżowaniach rowerzyści mają swoją własną sygnalizację świetlną (podobnie jest w Berlinie). Spotkałem się także z ciekawą nowością, mianowicie przed DSC01490niektórymi skrzyżowaniami czy przejściami przez jezdnię rowerzyści mają do dyspozycji dwa pasy. Osobny pas dla jadących prosto i osobny np. dla skręcających na skrzyżowaniu w lewo. Normalnie jak na ulicy. To spore ułatwienie, zwłaszcza przy tak natężonym ruchu jak w stolicy Danii. Długość ścieżek rowerowych w samej tylko Kopenhadze to ok. 400 km (dla porównania 5 razy większa Warszawa ma ich zaledwie 361 km), a do tego dochodzą jeszcze przedmieścia, na których nie zauważyłem różnicy w częstotliwości ich występowania. Każda ścieżka oczywiście oświetlona. Zauważyłem nawet, że lampy umocowane były nad ścieżką, a nie nad ulicą. Czytałem też, że zimą odśnieżane są najpierw ścieżki rowerowe, a potem jezdnie. Ciekawy kontrast biorąc pod uwagę fakt, że u nas drogi rowerowe bywają miejscem składowania śniegu z ulicy czy chodnika. Wszystkie ścieżki wyłożone są gładziutkim asfaltem. Nie żadna kostka brukowa czy płyty chodnikowe tylko nowiutki, a przynajmniej równiutki asfalt. Rolkarze są więc zadowoleni. Bywają nieliczne fragmenty, gdy droga rowerowa przeradza się w pas jezdni (zwykle oznaczony jakimś kolorem – czerwony lub niebieski). Jednak zwykle ścieżka jest nieco wyżej od ulicy i oddziela ją od niej krawężnik.DSC01368Rowery wszędzie mile widziane. Nie wszystkim chce się targać rower na piąte piętro do biura czy mieszkania, dlatego naturalnym widokiem jest chodnik, na którym wzdłuż całego budynku DSC02133poustawiane są w rządku rowery. Pokuszę się o stwierdzenie, że momentami, zwłaszcza w centrum, paradoksalnie trudniej znaleźć miejsce do zostawienia roweru, niż do zaparkowania samochodem. Zaznaczam jednak, że to tylko opinia – nie próbowałem nigdzie parkować autem. Arcyciekawe widoki czekają przed dworcami kolejowym czy centrami handlowymi. Stoją przed nimi setki, jeśli nie tysiące rowerów. Mimo tego, że są dla nich przeznaczone pokaźnej wielkości parkingi, często rowery się na nich nie mieszczą i są  jeszcze poustawiane gdzieś w okolicy. W Kopenhadze widziałem też po raz pierwszy piętrowy parking rowerowy. Oczywiście pełny. Takie cudeńko znajduje się koło dworca centralnego. 

Zaufanie. Co mnie zaskoczyło? Spora część z tych rowerów nie jest w żaden sposób zabezpieczona przed kradzieżą. Szczytem bezpieczeństwa jest dla Duńczyków blokada na tylnym kole. Rowery przypięte do DSC01315czegokolwiek (słup, stojak na rowery czy ogrodzenie) to widok bardzo rzadki, wręcz sporadyczny. Ciekawe czy u nas kiedyś tak będzie. Nie uświadczysz tam  rowerów z ukradzionymi kołami czy siodełkami (co jest częstym widokiem w Hiszpanii czy Włoszech). Czasami na rowerze zostawiony jest kask, często położony od tak i nieprzymocowany żadną linką czy blokadą. Jak ktoś idzie tylko na chwilę do sklepu to nawet do głowy mu nie przyjdzie by rower przypinać. Przy tym wszystkim na ścieżkach, mimo tłoku,DSC00807 panuje kultura. Szybsi jadą lewą, wolniejsi prawą stroną. Ścieżka oczywiście jest jednokierunkowa (w przeciwnym kierunku jedzie się po drugiej stronie jezdni). Ultra nowoczesną funkcjonalnością dla rowerzystów jest „zielona fala”. Na niektórych ścieżkach (oznaczonych specjalnymi znakami) światła sygnalizacji są ustawione tak, aby rowerzysta jadący ze średnią prędkością 20 km/h miał cały czas zielone i nie musiał się zatrzymywać. Po prostu kosmos. Dotarłem też do ciekawej informacji, że Kopenhaga buduje autostrady rowerowe. Nie wiem jeszcze jak to wygląda, ale brzmi ciekawie.

Mentalność. To według mnie główny czynnik decydujący o rowerowym sukcesie tego miasta. U nas rowerzysta jest często traktowany jak odmieniec i intruz na drodze. Tam wręcz przeciwnie. Droga należy do rowerzystów, kierowcy na nich nie narzekają. Rowerzysta jest ważniejszy od pieszego. W sumie to jest najważniejszy i nikt nawet nie próbuje tego kwestionować. Oczywiście w związku z tak ogromną popularnością tego środka lokomocji na ulicach można spotkać masę oryginalnych czy wręcz osobliwych jednośladów. DSC00703Wypożyczalnie i rowery miejskie. Przed wyjazdem wiele się naczytaliśmy, że rowery miejskie wypożycza i używa się za darmo (jedynie za 20 koron zwrotnego depozytu). Kilka dni szukaliśmy tych rowerków. W końcu zasięgnęliśmy języka w informacji turystycznej. Podobno faktycznie tak jest, ale tych rowerów jest na tyle mało, zwłaszcza przy takim zalewie turystów, że ciężkoDSC01554 jakiś dorwać. Oprócz tych darmowych miejskich, są też komercyjne wypożyczalnie. Oferują genialne nowe rowery o ciekawym designie. Każdy wyposażony w tablet z nawigacją. Odstraszać może cena 25 koron za godzinę (około 13 złotych). Nie jest to jednak problemem, gdyż przy większości hoteli/hosteli itp. są wypożyczalnie, gdzie można w rozsądnej (jak na Kopenhagę) cenie wypożyczyć rower. Nam nie dane było pojeździć, bo na szczęście stolicę Kopenhagi można bez problemu zwiedzać piechotą. Co więcej według przewodnika, który kupiliśmy w Polsce, jest to najlepsza opcja. Z przewodnikami po Kopenhadze jest problem … Nie ma ich – ja znalazłem jeden i to bez mapy czy planu miasta. Na szczęście darmowe mapy są na każdym rogu, na lotnisku, w punktach noclegowych, niektórych sklepach, w informacji turystycznej itd. Zupełnie nie było z tym problemu, w zanadrzu mieliśmy też wsparcie technologii w postaci mapy offline w telefonie.DSC02004Jak znam życie to i tak zapomniałem o czymś co koniecznie powinno znaleźć się w tym artykule, ale co tam – pojedźcie i przekonajcie się sami – warto! Nie bez powodu bowiem Kopenhaga dostała, jako pierwsza na świecie, tytuł Rowerowego Miasta.

2 Komentarze

  1. Natalia Odpowiedz

    Na szczęście u nas też już się to zmienia :) a przynajmniej w Poznaniu czy Wrocławiu przybywa stacji rowerów miejskich, chociaż do Kopenhagi mamy jeszcze daleko ;)

  2. Bartek Odpowiedz

    W Warszawie jest ponad 460 km dróg dla rowerów I liczba ta rośnie.
    Inna sprawa że jeszcze bardzo dużo z kostki…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry