Maraton Warszawski 2016 i nowa życiówka!

Maraton Warszawski 2016 już za nami, ale emocje wciąż jeszcze nie opadły. Trudno zresztą zapomnieć o wczorajszym biegu, jeśli każdy krok dotkliwie go przypomina. Nie pamiętam kiedy mięśnie aż tak mnie bolały, ale to dobry ból, taki, który kojarzy się z sukcesem, siłą i satysfakcją. Tak właśnie podsumowałabym mój wczorajszy start w maratonie. Nie tylko biegło mi się nadspodziewanie dobrze, ale przede wszystkim w końcu poprawiłam życiówkę.

Pokonałam królewski dystans w czasie 3:52:34, co jest wynikiem o 10 minut lepszym niż mój rekord sprzed dwóch lat. W zeszłym sezonie biegłam w Kopenhadze, ale  czas jaki wówczas osiągnęłam zdecydowanie mnie nie satysfakcjonował. Co prawda od początku tamtego biegu zdawałam sobie sprawę ze słabego przygotowania, a co za tym idzie gorszej formy, ale 4:17 był najsłabszym z moich dotychczasowych wyników. Dlatego w tym roku postanowiłam popracować nad kondycją, by złamać 4 godziny. Jak się okazało wysiłek nie poszedł na marne. Dopisała też pogoda – 17 stopni i bezchmurne niebo, czego uczestnicy kwietniowego Orlen Warsaw Maraton mogli nam pozazdrościć. Wspominam o tym ponieważ ja także bardzo chciałam w nim pobiec. Miałam już pakiet startowy i mega pozytywne nastawienie psychiczne (które uważam za równie ważne jak przygotowanie fizyczne). Niestety plany pokrzyżowała mi wysoka temperatura, lecz nie ta za oknem, a moja własna. Rozchorowałam się na dwa dni przed biegiem, a że pogoda wówczas była naprawdę paskudna – zimno, deszczowo i bardzo wietrznie, postanowiłam zrezygnować. Ciężko mi to przyszło, ale cóż, zdrowie jest ważniejsze. Dziś mogę powiedzieć, że była to najlepsza decyzja jaką mogłam wówczas podjąć. W kwietniowym maratonie z pewnością nie poszłoby mi tak dobrze.

Trasa

Start 38. Maratonu Warszawskiego zlokalizowano na Krakowskim Przedmieściu, przy bramie UW (co miało upamiętnić 200-lecie istnienia uczelni), a meta po ośmioletniej przerwie powróciła w okolice Parku Fontann. Dla mnie to nowość, ponieważ dwa i trzy lata temu bieg kończył się na Stadionie Narodowym. Trochę szkoda tej zmiany, bo fajnie finiszuje się na pięknym i nowym Narodowym. Natomiast jeśli chodzi o szybkość trasy to tegoroczna wypadała zdecydowanie lepiej.

Muszę też przyznać, że rolę nie do przecenienia ma wsparcie najbliższych. Ja takie miałam – Leo dziękuję za pomoc, za doping, za izotoniki, banany, foteczki i wszystkie ciepłe słowa, bez tego byłoby zdecydowanie trudniej.

Zwycięzcy 38. PZU Maraton Warszawski

Na koniec chciałabym serdecznie pogratulować zwycięzcom, bo ich czasy to naprawdę mistrzostwo. 38.PZU Maraton Warszawski wygrał, podobnie ja rok temu, Kenijczyk Ezekial Omullo (2:08:54). Pierwszą kobietą, która przekroczyła linie mety była Gladys Jerotich Kibiwot z Behrajnu z czasem 2:36:32.

A co z naszymi rodakami? Najlepszy z biegających w polskich barwach był Yared Shegumo z czasem 2:15.02 i tym samym zajął 6 miejsce w ostatecznej kwalifikacji. Najszybsza z Polek okazała się natomiast Anna Szyszka (2:50:16)

Brawo! Zazdroszczę, podziwiam i chylę czoło! .

Tagged under: ,

1 Komentarz

  1. Maugo Odpowiedz

    Brawo, mam podobny plan na tegoroczny maraton . Trenuje , ale szczerze przyznam – troszkę sie boje tego założonego czasu …mam nadzieje ze podołam :-) gratuluje raz jeszcze ???

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry