Motywacja do zmiany, czy próba ratowania wizerunku, czyli słów kilka o książce Dominiki Gwit

Dominika GwitJestem świeżo po lekturze książki Dominiki Gwit „Moja droga do nowego życia” i niestety muszę stwierdzić, że jestem rozczarowana. Nie spodziewałam się co prawda dzieła na miarę nominacji do nagrody Nike, ale miałam nadzieję, że nie będzie to też próba przekonania czytelników o tym, jak to fantastycznie, że dopadło mnie jojo. Mam wrażenie, że autorka chce usprawiedliwić słabą wolę i brak konsekwencji, sama przed sobą, ale też przed widzami programów, w których tak szeroko dzieliła się sukcesami w walce z otyłością. Przypomnę tu, że Dominika Gwit poprowadziła cykl w DDTVN, w którym spotykała się z osobami, które przezwyciężyły nadwagę. Kącik ten był naprawdę ciekawy i miał potencjał, by zmotywować niejednego Kowalskiego do wzięcia się za siebie. Niestety wybór prowadzącej nie okazał się strzałem w dziesiątkę. Jeśli bowiem najpierw mówimy o tym, jak cudownie jest schudnąć 50 kg, i że się da, i ze teraz życie jest piękniejsze, a potem nagle waga zaczyna wracać, to nasza wiarygodność staje pod wielkim znakiem zapytania. Tutaj muszę zaznaczyć, iż nie uważam, że warto się głodzić, aby tylko osiągnąć figurę jak z okładki kolorowego magazynu dla panów, i że ktoś kto ma nadwagę nie może być atrakcyjny. Mało tego, chciałabym, aby każda a nas, niezależnie od rozmiaru,  czuła się dobrze w swoim ciele (pod warunkiem oczywiście, że dodatkowe kilogramy nie zagrażają zdrowiu).

I teraz, jeśli autorka  (tak jak to wielokrotnie podkreślała w wywiadach), chce motywować ludzi do dobrej zmiany  (bez skojarzeń politycznych), to jej książka jest tego zaprzeczeniem. Oczywiście to moja opinia i możecie się z nią nie zgadzać, ale czytając odniosłam wrażenie, że gdybym miała nadwagę i sięgnęła po tę lekturę stwierdziłabym, że nie warto się odchudzać. Po co się ograniczać i rezygnować ze słodyczy, fast foodów i innych równie niezdrowych (za to obiektywnie smacznych) produktów, skoro na koniec może dopaść mnie jedynie anoreksja albo efekt jojo… No niestety, to właśnie może pomyśleć osoba, która rozważa czy wejść na niełatwą przecież drogę odchudzania, czy  pozostać w swojej „strefie komfortu „. Cóż, wydaje mi się, że nie o to chodziło autorce…

Jednak, aby być obiektywną muszę napisać też o pozytywach książki „Moja droga do nowego życia”. Pierwszym, i myślę największym, jest lekkie pióro autorki. Dominika Gwit jest nie tylko aktorka, ale też dziennikarką i to zdecydowanie widać. Książka dowcipna, bez przydługich opisów. Myślę też, ze fani pani Dominiki  (o ile tacy w ogóle dobrnęli do tego miejsca mojej niezbyt przychylnej recenzji) będą usatysfakcjonowani, ponieważ swoje życie od lat najmłodszych, aż po dziś, opisała bardzo dokładnie, nie tylko pod względem dietetycznym, ale też artystycznym. Jeśli więc chcecie poczytać sobie do poduszki autobiografię utalentowanej dziewczyny, która mimo swojej tuszy spełnia się aktorsko (co niestety jak dowiecie się z książki, łatwe nie jest ), to polecam tę lekturę. Jeśli jednak szukacie motywacji do odchudzania, darujcie sobie tę pozycję.

1 Komentarz

  1. Marcelina Odpowiedz

    Dzięki za recenzję :) I muszę przyznać, że i Ty masz lekkie pióro i przyjemny styl pisania :) Bardzo ciekawi mnie ta książka, dużo słyszałam o autorce, zarówno w świetle wydania książki, jak i jej walki z otyłością. Rozsądne i zdrowe odchudzanie jest trudne i do tego autorka powinna nawoływać i motywować, a nie twierdzić, że otyłość jest okej. Nie chodzi tu o względy estetyczne, a zdrowotne.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry