Najpiękniejsze miasto na świecie to Barcelona

Mówi się, że w Barcelonie trzeba bardzo uważać, bo to miasto złodziei. Nie byłam więc chyba wystarczająco ostrożna, gdyż mnie skradła serce. Mimo, że od kilku lat dość intensywnie podróżuję po Europie to właśnie stolica Katalonii zrobiła na mnie największe wrażenie. Wcześniej zachwycałam się Paryżem i Rzymem uważając, że żadne inne miasto na Ziemi nie może im dorównać. Gdy zobaczyłam Barcelonę zmieniłam zdanie. Barcelona jest połączeniem tego co w stolicach Francji i Włoch urzekło mnie najbardziej, czyli klasy i elegancji Paryża ze swojskością i gościnnością Rzymu. Do tego ta niesamowita architektura, której zazdroszczę Hiszpanom z całego serca. Barcelona jest jak jedna wielka galeria sztuki. Wychodzisz na spacer i czujesz się jak w bajce, ale nie Walta Disneya, a Antoniego Gaudiego. Dzieła najwybitniejszego architekta przełomu XIX i XX wieku rozsiane są po całym mieście niczym najszlachetniejsze perły zdobiące koronę Królestwa Hiszpanii. Nieregularne, opływowe kształty, żywe kolory i zróżnicowane materiały, z których zostały wykonane budowle projektu Gaudiego świadczą nie tylko o jego ogromnym talencie, ale też nieograniczonej wyobraźni. Trudno mi wybrać jedno z dzieł mistrza Gaudiego, które podobało mi się najbardziej, dlatego opiszę pokrótce kilka najsłynniejszych.

Jako pierwsze zwiedziliśmy Casa Batlló, czyli przepiękny modernistyczny dom w centrum Barcelony. Ten odrestaurowany przez Gaudiego budynek przypomina  baśniowy zamek odbijający się w krzywym zwierciadle. Fasada z elementami w kształcie kości, pokryta ceramicznymi mozaikami, to coś czego nie wymyśliłby chyba żaden współczesny architekt. Do tego barwy jakich użył do wykończenia budynku trafiają idealnie w moje gusta. Myślę tu zwłaszcza o kafelkach w przeróżnych odcieniach błękitu pokrywających wewnętrzne patio Casa Batlló. Wszystko to sprawiało, że mimo sporej liczby turystów, czułam się tam niebiańsko.

1001959_576898152367179_940471657_n
1184867_576925722364422_1280077058_nDrugim domem, tym razem od początku zaprojektowanym przez Gaudiego, jest Casa Milà. Ten falisty narożny budynek z charakterystycznymi kominami był też, jak na początek XX wieku, bardzo nowoczesny – wyposażony m.in. w windę i garaż. Co ciekawe Casa Milà został wpisany na Listę Światowego Dziedzictwa Ludzkości UNESCO. Podobnie zresztą jak przepiękny Park Güella i największe, choć wciąż niedokończone, dzieło Gaudiego, czyli Sagrada Familia.

DSC01114
DSC01987
DSC02504
DSC02564
DSC02567
DSC02613
DSC02620
DSC02625
DSC02648
DSC02661
DSC02667
DSC02688Zacznijmy jednak od bajkowego Parku Güella. Aby tu dotrzeć trzeba nieźle się napocić, gdyż park położony jest na wzgórzu. Już przy wejściu do tej magicznej krainy witają nas dwa baśniowe domki i schody prowadzące do Sali Kolumnowej podpierającej taras widokowy. Krajobraz jaki można z niego podziwiać zapiera dech w piersiach. Uwielbiam obserwować miasta z góry, dlatego wszędzie gdzie podróżuję staram się wdrapać na szczyt pobliskiego wzgórza lub (jeśli takowego nie ma) to szukam drapacza chmur, wieży ratuszowej lub katedralnej, bądź jakiegokolwiek innego punktu położonego dostatecznie wysoko. Nigdy jednak nie byłam w miejscu, gdzie taras widokowy jest tak wspaniałym dziełem sztuki. Kolorowa ławka dopasowana do kształtu ludzkiego ciała, która okala ten niezwykły taras to abstrakcyjne, ale bardzo praktyczne rozwiązanie. Podobnie zresztą jak liczne mosty i kładki rozmieszczone na terenie całego parku. Będąc tam nie można ominąć Muzeum Gaudiego, które pełniło kiedyś funkcję domu mistrza. Mieszkanie to opuścił dopiero, gdy postanowił być bliżej dzieła swego życia i przeniósł się do pracowni przy Sagrada Familia.

561554_576923942364600_46991862_n
DSC02807
DSC02745
DSC02727Świątynia Pokutna Świętej Rodziny, bo tak brzmi tłumaczenie pełnej nazwy, jest najpiękniejszą budowlą sakralną jaką w życiu widziałam. Gdybym należała do tej parafii pewnie biegałabym tam na każdą poranna mszę, aby móc poobcować z nieziemskim pięknem. Gaudi poświęcił na jej tworzenie 43 lata, a i tak zdążył jedynie zaprojektować trzy fasady. W chwili jego tragicznej śmierci pod kołami tramwaju wybudowana była tylko jedna z nich. Prace jednak nie zostały wstrzymane, ale trwają do dziś, a ich zakończenie planowane jest  na 2026 rok. Patrząc z zewnątrz trudno wyobrazić sobie wspanialszą budowlę, jednak pełnię jej piękna ukazuje dopiero wnętrze. Pierwsze co uderzyło mnie po przekroczeniu progu Sagrada Familia to jej rozmiar – ogromna przestrzeń wypełniona kolumnami w kształcie drzew z precyzyjnie wyrzeźbionymi gałęziami. Śnieżnobiałe ściany ozdobione wielkimi kolorowymi witrażami i drobnymi figurkami, przepięknie zdobiona absyda oraz krypta ze szczątkami Gaudiego, to elementy, które nadają temu miejscu niepowtarzalnego charakteru. Jeśli jeszcze kiedyś uda mi się wrócić do Barcelony (a wierzę, że tak właśnie się stanie) to Sagrada Familia będzie z pewnością pierwszym miejscem, w które skieruję swoje kroki.

DSC02694
DSC03402
DSC03414
DSC03418
DSC03422
DSC03473
954876_576925529031108_604420466_nNo może poza La Ramblą, która łącząc Plaça de Catalunya z Placa Portal de la Pau, gdzie znajduje się słynny pomnik Kolumba, jest najbardziej znanym i najliczniej przemierzanym deptakiem w Hiszpanii. Ten kilometrowy odcinek oferuje atrakcje zarówno dla ciała jak i ducha. Można tu zjeść obiad w jednej z otaczających restauracji i poprawić deserem zakupionym w którymś z ruchomych kiosków ze słodyczami. Ceny nie są jednak okazyjne, więc skromnym studentom polecam skręcić w jedną z sąsiednich ulic i tam skosztować hiszpańskich specjałów (polecam zwłaszcza doradę z grilla, a chcącym rozsmakować się w regionalnej kuchni – paellę).

DSC03586
DSC03587
DSC03585
DSC03143Wracając jednak na tętniącą życiem za dnia i w nocy La Ramblę nie mogę nie wspomnieć o słynnym Gran Teatre del Liceu. Jest to drugi pod względem wielkości teatr operowy w Europie. Nam niestety nie udało się uczestniczyć w żadnym koncercie, ale zwiedziliśmy to miejsce z przewodnikiem. Opcja nieco uboższa ,,wrażeniowo”, ale korzystniejsza finansowo. Poza tym dzięki temu mogliśmy zwiedzić Gran Teatre del Liceu od kulis, zajrzeć do garderoby i niewielkiego muzeum, a także posłuchać ciekawostek opowiadanych przez przewodnika.

Przy La Rambli znajduje się też jeszcze co najmniej jedna interesująca atrakcja, a mianowicie Muzeum Figur Woskowych. Choć zdaję sobie sprawę, że to komercja i to w typowej postaci, to nie mogłam się oprzeć i weszliśmy do środka. Na szczęście Museu de Cera w Barcelonie nie zawiodło moich oczekiwań. Choć z zewnątrz wydawało się dość skromne to okazało się całkiem przestronne i bardzo bogate w eksponaty. Poza tym nie było tam tłoku jak u Madame Tussaud w Londynie, a co za tym idzie nie wiało kiczem, ale wprowadzało w baśniowo-historyczny klimat.

1175039_576924472364547_1802912852_n Tłok był za to przy wejściu do Muzeum Picassa. Ludzie stojący w ciągnące się niemal przez całą Carrer Mantcarda kolejce wiedzieli co robią. Wystawa okazała się jedną z najciekawszych jakie było mi dane dotąd odwiedzić. W tym najstarszym, a zarazem jedynym otwartym jeszcze za życia Picassa, muzeum można podziwiać obrazy ze wszystkich etapów jego twórczości. Wyjdę pewnie na ignorantkę, ale nie wiedziałam wcześniej, że kubistyczne dzieła to tak naprawdę finał jego artystycznych poszukiwań. Ku mojemu zaskoczeniu w młodości malował przepiękne pejzaże, portrety, a nawet obrazy o tematyce religijnej czy historycznej. Najbardziej zapadły mi w pamięć dzieła z błękitnego i różowego okresu jego twórczości, a także cykl ,,Panny dworskie”, czyli seria geometrycznych interpretacji obrazów Velasqueza.

Kolejnym miejscem, którego nie można ominąć będąc w Barcelonie jest Wioska Hiszpańska (Poble Espanyol), czyli park tematyczny wybudowany z okazji Wystawy Międzynarodowej w 1929 roku. Na ogromnej powierzchni 49.000 m2 mieści się ponad setka budowli charakterystycznych dla stylów poszczególnych regionów Hiszpanii. Nie są to jednak wielkie gmaszyska, będące znanymi atrakcjami turystycznymi, ale niewielkie domki zagospodarowane na sklepiki i warsztaty, w których kupić można przepiękne ręcznie robione drobiazgi, napić się wina, czy poczęstować przysmakami z poszczególnych części Półwyspu Iberyjskiego. My skusiliśmy się na zakup przepięknej, wykonanej na naszych oczach, szklanej figurki byka. Patrzenie jak artysta wytapia nad płomieniem niebywale skomplikowane cudeńka było bardzo inspirującym doznaniem. Podobnie zresztą jak cały pobyt w tym niezwykłym miejscu. Muszę tu przyznać, że obawiałam się wizyty w Wiosce Hiszpańskiej sądząc, że park opisany jako ,,najlepsze miejsce na rodzinne popołudnie” może przypominać paryski Disneyland, który swego czasu bardzo mnie rozczarował. Na szczęście moje podejrzenia nie miały nic wspólnego z rzeczywistością.

DSC06114
DSC06113
DSC03587
DSC06122
DSC06123
DSC06124
DSC06131Wracając, po całodziennym pobycie w Wiosce Hiszpańskiej, zatrzymaliśmy się przy Magicznej Fontannie na Plaça d’Espanya, gdzie co wieczór odbywa się wspaniały spektakl wody, światła i dźwięku. Ta ogromna fontanna podrygująca w rytm muzyki tworząc różnobarwne kombinacje przeniosła mnie w inny wymiar – w fascynujący, czarodziejski świat. Widać określenie ,,Magiczna” nie jest przypadkowe.

Jako wielka miłośniczka gór, która nie odpuści żadnego wzniesienia, nie zadziwię chyba nikogo faktem, że dzień spędzony na wzgórzu MontjuÏc uważam za jeden z najbardziej udanych. Morze Śródziemne z punktu widokowego  Miramar (na wysokości ok 183 m n. p. m.) to obraz, którego się nie zapomina. Można tu również odpocząć od pędu miasta  w jednym z pokrywających niemal całe wzgórze ogrodów, a także zwiedzić Zamek MontjuÏc oraz udać się do Muzeum Olimpijskiego i Sportu  wchodzącego w skład Pierścienia Olimpijskiego.

DSC01543
DSC01516

DSC01550

Pierścień Olimpijski to kompleks sportowo-rekreacyjny,  którego najciekawszymi elementami są: stadion, Pałac Św Jerzego, Wieża Telekomunikacyjna i wspomniane muzeum. Choć sport jest moją pasją i nie wyobrażam sobie bez niego życia, to zdecydowanie wolę go uprawiać niż oglądać jak robią to inni. Dlatego też nie będę rozpisywać się o atrakcyjności Stadionu Olimpijskiego ani ściemniać, że byliśmy na Camp Nou. Zaznaczę jednak, że dla prawdziwych kibiców są to najważniejsze punkty Barcelony.

DSC01900
DSC01906Ostatni dzień naszego pobytu w Hiszpanii spędziliśmy na Barcelonecie, czyli miejskiej plaży. Widokiem na nią cieszyliśmy się każdego poranka wyglądając z okna naszego hostelowego pokoju oraz uprawiając jogging, który jest tam dosyć popularną formą aktywności, ale byczenie się na piasku zostawiliśmy sobie na koniec.

DSC06260O urokach Barcelony, zabytkach, architekturze, kuchni i atmosferze mogłabym rozprawiać godzinami, ale ponieważ niektórych rzeczy nie da się opisać słowami to pozwolę, by resztę opowiedziały fotografie.

DSC00919
DSC00903
DSC00889
DSC00875
DSC00679
DSC00623
539667_576898545700473_183518683_n
561550_576898695700458_2006408706_n
521978_577023185688009_744448652_n
DSC00857
DSC00860

DSC00863

DSC02269

DSC02242

DSC02188
DSC02181

DSC02170
DSC01575

DSC01307

Artykuł zwyciężył w konkursie. Serdecznie dziękujemy za tak wielkie wyróżnienie :)

https://efpolska.shortstack.com/zC2lBf/

1 Komentarz 7 Komentarzy

  1. Gosiak Odpowiedz

    byłam rok temu w Barcelonie – i zakochałam się bez pamięci … :) jedno z najpiękniejszych miejsc na świecie … pełne uroku, tajemnicy, radości … i jeszcze tam wrócę …

  2. Jacek Odpowiedz

    Fajne zdjęcia. Nie zauważyłem tam Tibidabo z panoramą z wieży kościoła – jedno z najlepszy miejsc w Barcelonie. No i Barri Gotic z romantycznymi ulicami i pieknymi gotyckimi katedrami, czyli inaczej starówka Barcelony. Chyba nie minęliście tych miejsc? Jeśli tak to szkoda. I jeszcze 2 mniejsze: Parc de la Ciutadella z fontanną i Łuk triumfalny inny niż paryski, rzymskie itp.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry