Pescados w Alicante

Zeszły tydzień spędziliśmy w mojej ukochanej Hiszpanii. Tym razem celem naszej podróży było Alicante i Walencja. Zanim jednak opowiem co warto zwiedzić w tych magicznych miejscach, muszę napisać o knajpce, która zachwyciła mnie jak żadna do tej pory. Kto śledzi bloga na pewno wie o mojej słabości do ryb. Gdyby na świecie miał zostać tylko jeden rodzaj pożywienia to nie wahałabym się ani chwili. Ryby wygrywają dla mnie nawet z czekoladą. Dlatego właśnie, gdy udało nam się trafić na Pesca al Peso byłam wniebowzięta. Takiej różnorodności ryb i owoców morza w żadnej restauracji jeszcze nie widziałam. Wybór jak na rybnym targu, a ceny niezwykle przystępne. Do tego wszystko super świeże, prosto z portu. Za rybki płacimy od wagi surowej sztuki, którą rzecz jasna sami wybieramy z lady pełnej dorad, okoni, sardynek, fląder, barwen, mieczników, krabów, ośmiorniczek, krewetek i innych wspaniałości. Następnie zajmujemy stolik, a kucharz przygotowuje nasze danie wedle życzenia – smażone, pieczone, grillowane, z sałatką lub innymi dodatkami. Rewelacyjna sprawa. Dlatego jeśli będziecie w Alicante to koniecznie odwiedźcie restaurację Pesca al Peso przy ulicy Mayor 22 (nieopodal morza, ale nie nad samym brzegiem, gdzie ryb również dostatek, ale ceny przynajmniej 2 razy wyższe)..

DSC01003 DSC01004 DSC01005 DSC01007

Najedzeni i zadowoleni możemy zabrać się za zwiedzanie. Choć Alicante jest niewielkim porowym miastem to panuje w nim tak urocza atmosfera, że mogłabym spędzić tam kilka miesięcy i nadal czułabym niedosyt. Jeśli jednak chcemy wyłącznie zwiedzać zabytki i pobyć chwilę nad wodą to 3 dni spokojnie wystarczą.

DSC09766 DSC00324 DSC09720 DSC00204

Choć oferta muzealna nie powaliła nas na kolana, to można znaleźć prawdziwe perełki. Pierwsze miejsce, które chciałabym polecić to Muzeum Sztuki Współczesnej, gdzie podziwiać można, naprawdę interesujące i zapadające w pamięć dzieła (głównie obrazy). Drugim – Museo de Belenes, czyli Muzeum Szopek Bożonarodzeniowych, z różnych okresów, z całej Hiszpanii.
Jednak cała magia Alicante ukryta jest w urokliwych uliczkach i malowniczym widoku ze wzgórza Monte Benacantil. Wzdłuż głównej drogi na szczyt umieszczone są światełka, które nie tylko wspaniale rozświetlają wzgórze nocą, ale też tworzą niesamowity klimat i możliwość podziwiania miasta z góry, nawet po zmroku. Romantycznie i magicznie.

DSC00275

DSC00361DSC00449DSC00374Cudownie jest też przechadzać się wzdłuż mariny i plaży. Rano jest tam zawsze mnóstwo biegaczy, w południe turystów, a wieczorami zakochanych par.

Wzdłuż morza ciągnie się także przepiękny Pasaż de la Expanada, przy którym kupić można pamiątki, ubrania, torebki, czy słodycze.
A propos słodyczy, w Alicante (i to właśnie przy Paseo de la Explanada) sprzedają genialne mrożone jogurty słodzone stewią. Świetna alternatywa dla lodów i innych słodkich, kalorycznych deserów. Jogurteria YOYO Frozen Yogurt to samoobsługowy punkt, w którym podchodzisz do automatu i nalewasz taką ilość mrożonego jogurtu, jaka ci odpowiada, a następnie wybierasz dowolną ilość i rodzaj dodatków (owoców, pokruszonych ciastek, batonów, orzechów, syropów owocowych, czekolady i karmelu), a następnie płacisz według wagi całego deseru. Smakuje to genialnie, zapewniam.

I tym słodkim akcentem kończę opowieść o Alicante i przenoszę się do Walencji

Tagged under: , , , , , ,

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry