Podziękujmy Unii

Chcemy czy nie, za chwilę w życie wejdą przepisy zakazujące sprzedawania wędzonych produktów. Nie tylko wędlin, jak się oburzają media, ale także ryb i innych pokarmów. O co chodzi? Czy to kolejny głupawy pomysł nudzących się urzędasów w Brukseli? Czy może jednak jest coś na rzeczy?da

Zacznę od sedna sprawy – wędzenie wędlin nie jest zdrowe. Mam na myśli wędzenie tradycyjnym sposobem, czyli poddawanie mięsa działaniu dymu wędzarniczego. Są tu przynajmniej trzy problemy. Po pierwsze mięso przed wędzeniem zazwyczaj moczy się w solance. Im dłużej w niej leży, tym teoretycznie dłużej powinno się nadawać do spożycia. Po drugie sadza, która z dymu osadza się na poddawanych wędzeniu produktach. Po trzecie wreszcie rakotwórczy benzopiren. Niestety przenika on z dymu do żywności, którą potem spożywamy. Nie działa to zabójczo szybko, ale udowodniono, że narody posiadające w diecie duże ilości wędzonych wędlin oraz zwłaszcza ryb, notują wyższy odsetek zapadalności na raka żołądka. Wszystko to nie brzmi zachęcająco, ale któż z nas potrafi sobie odmówić skosztowania jakiejś dobrej wędzonej wędliny, albo wędzonego łososia czy pstrąga. Czyli okazuje się, że Unia chce naszego dobra? Może, ale ja tego dobra tak łatwo nie oddam! Jeśli myślisz, że dobrze Ci zrobi odstawienie wędzonego jedzenia to najpierw może pomyśl o odstawieniu papierosów. Paradoksalne przy tym wszystkim wydaje mi się, że te same rakotwórcze substancje zostają zakazane w wędzeniu wędlin, a już w papierosach nie. Palić można dalej. Widocznie kiełbasa nie wydała się urzędnikom towarem na tyle luksusowym by obłożyć go akcyzą. Zakazali jej więc w ogóle. Czyli niby walka o nasze zdrowie, a wydaje mi się, że musi za tym stać jakieś wpływowe lobby. Nie jestem zwolennikiem spiskowej teorii dziejów, ale gdy o tym słucham, przypomina mi się afera z przed kilku lat, kiedy przyłapano bodaj austriackiego Europosła na oferowaniu swojego głosu za kilkaset tysięcy euro. Najbardziej na wszystkim ucierpi Polska. Szacuje się, że ok. 150 rodzimych przedsiębiorstw zwyczajnie zbankrutuje.

Pozostanie nam chyba raczyć się „wędzonkami” nie wędzonymi, lecz z dodanym aromatem wędzarniczym, czyli znów czysta chemia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry