Praskie grzeszki dietetyczne

Praga, Praga, Praga – zakochałam się w tym mieście. Spędziliśmy tam z Leo najfajniejszego Sylwestra w życiu. Mimo, że bawiliśmy się na rynku, gdzie nie zorganizowano imprezy ani wielkiego koncertu, było za to bardzo tłoczno, a przez całą noc padał deszcz ze śniegiem, to czułam się najszczęśliwsza na Świecie. Atmosfera czeskiej stolicy, przepiękne zabytki, wspaniała architektura, przyjaźnie nastawieni ludzie… wszystko to sprawiło, że będę wspominać ten wyjazd jako jeden z najbardziej udanych.

Byliśmy w Pradze 5 dni i choć staraliśmy się jak najwięcej zwiedzić to wszystkiego zobaczyć po prostu się nie dało. Kupując bilety sądziłam, że tyle czasu wystarczy, aby nasycić się czeską stolicą, ale byłam w ogromnym błędzie. Mogłabym spędzić tam jeszcze miesiąc, rok, albo i całe życie i myślę że wciąż byłoby mi mało.

Dosyć jednak zachwytów nad miastem, bowiem pora przejść do tematu przewodniego naszego bloga, czyli zdrowego stylu życia.

Zacznijmy od sportu. W Pradze jest kilka fitness klubów, w tym Pure, do którego mamy karnet Open (czyli możemy korzystać z sieci ich siłowni wszędzie, również za granicą). Nie mieliśmy jednak czasu, aby tam ćwiczyć. Jeśli jednak będąc w stolicy Czech chcecie wybrać się na fitness lub powyciskać ciężary to jeden z klubów Pure znajdziecie w Palladium na Placu Republiki.

Nie byłabym jednak sobą, gdym zupełnie odpuściła aktywność fizyczną, dlatego jak zawsze i wszędzie, również w Pradze biegałam. Zresztą w każdym chyba artykule dotyczącym naszych podróży, podkreślam, że poranny jogging ulicami miasta to fantastyczny sposób na poznanie go z najlepszej i najspokojniejszej strony. Wczesnym rankiem nie ma jeszcze turystów, a jedynie garstka mieszkańców, którzy zaczynają pracę już o świcie. Wówczas architektura i zabytki widoczne są jak na dłoni, miasto wygląda zupełnie inaczej – jest jakby całe nasze. Niesamowite wrażenia…rynek staromiejski (2)

Jeśli natomiast chodzi o jedzenie to w Pradze nie trudno ,,nagrzeszyć”. Czeska kuchnia nie należy bowiem do najlżejszych. Powiedziałabym nawet, że jest wręcz odwrotnie – królują tu ciężkie i wysokokaloryczne dania jak choćby knedliczki czy różnego rodzaju sery (smażone lub marynowane). Nie jestem ich amatorką, uwielbiam za to czeskie słodkości, a zwłaszcza Trdelnikiem. Trdelnik to tradycyjne słodkie ciasto  wykonane z walcowanego ciasta, owijanego wokół kija, grillowanego i posypanego cukrem wymieszanym z migdałami i cynamonem (wywodzi się co prawda ze Słowacji, ale także w Czechach i na Węgrzech cieszą się ogromną popularnością.  Te bomby kaloryczne (100g=387 kcal) sprzedawane były na stoiskach na każdym placu i w niemal każdej staromiejskiej uliczce. Nie wiem czy tak jest przez cały rok, czy można dostać trdelnik tylko w okresie świątecznym, ale wiem że choć raz skosztować to pyszne ciacho naprawdę warto.

DSC06429DSC06428trdelnikInnym dietetycznym grzeszkiem, któremu trudno nie ulec to praska czekolada. Polecam zwłaszcza tę, którą można nabyć w Choco-Story, czyli sklepiku przylegającym do Muzeum Czekolady. I tu niespodzianka – sprzedają ją także w  wersji bezcukrowej (w tabliczkach lub w formie pralinek na wagę, a nawet bombonierek). Możemy tu też dostać bezcukrowe landrynki i inne przysmaki. Oczywiście nie można się nimi opychać, ale skosztować na pewno warto. Polecam też wejść do Muzeum, w którym oprócz historii czekolady, można poznać proces jej produkcji, a także samemu uczestniczyć w tworzeniu oryginalnych tabliczek. Naprawde fajna sprawa (efekt moich działań na zdjęciu).SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

DSC06802bezcukrowe pralinki z chocololate store (tam gdzie muzeum czekolady)

Czesi słyną jeszcze z jednej słabości, czyli piwa. Nie polecam oczywiście picia napojów z procentami, bo nie sprzyjają one smukłej sylwetce. Jednak będąc w kraju, w którym na alkohol przeznacza się największą część domowego budżetu spośród wszystykich państw na świecie, piwa spróbować wręcz trzeba. Najlepiej na taką degustację wybrać się do Muzeum Piwa, gdzie poza odrobiną historii tego trunku oraz jego składu, skosztować też można czterech rodzajów piwa – degustacja w 200 ml szklaneczkach (a to wszystko w cenie biletu).DSC04826DSC04808DSC04794

Jeśli chodzi o czeskie supermarkety to muszę szczerze powiedzieć, że byłam w niewielu. Zauważyłam jednak duże podobieństwo asortymentu do naszego polskiego. Co ciekawe, w zwykłym spożywczym można kupić produkty Walden Farm (bezkaloryczne sosy, syropy, dipy) oraz proteinowe batoniku Quest.

DSC05431

W Czechach  można też swobodnie nabyć ciastko lub czekoladę z marihuaną, która jest tam legalna.

Co do cen żywności to sprawdziła się informacja, którą wyczytałam w przewodniku  – ok. 25 %  drożej niż w Polsce)

DSC05886

Zostając w temacie wydatków dodam jeszcze, że warto nabyć Prague Card, w ramach której przejazdy komunikacją miejską i wstęp do wielu muzeów jest za darmo (lub w przypadku prywatnych – ze zniżką). Jeśli sporo zwiedzicie to jej koszt szybko się zwróci – nam udało się to już drugiego dnia ;) )

 DSC05403

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry