Sintra – dlaczego nie…

Sintra jest obowiązkowym punktem programu wszystkich zwiedzających stolicę Portugalii. To niewielkie miasto położone zaledwie 40 minut jazdy pociągiem od Lizbony, ma bardzo bogatą historię. Sintra była bowiem aż do połowy XII wieku w rękach Maurów, a następnie po podbiciu przez krzyżowców, przekształcono ją na rezydencję królewską.

Najstarsze zabytki, czyli Pałac Narodowy i Zamek Maurów powstały jeszcze w średniowieczu, a dziś stanowią dwie z czterech głównych atrakcji miasta. Pozostałe to Pałac Pena i Quinta da Regaleira. Czy jednak naprawdę warto poświęcić na nie cały dzień i niemałą sumę gotówki (bilet łączony na 3 z nich kosztował 34 euro). Zapewne przewodniki turystyczne i większość stron internetowych powie wam, że zdecydowanie tak. Ja niestety nie będę tak entuzjastyczna. Sintra na zdjęciach wydaje się bardzo atrakcyjna, a zamki i pałace bajkowe, ale… no właśnie jest pewne „ALE”. Na żadnym z tych przepięknych, kolorowych fotografii nie widać ludzi. Niestety jest to sprawka Photoshopa albo odpowiednio dobranego terminu zwiedzania. My byliśmy w najgorętszym (pogodowo i turystycznie) okresie, czyli w sierpniu (tłum turystów odbiera całą przyjemność z pobytu w miasteczku i utrudnia zwiedzanie.)

Pałac Narodowy w Sintrze

Pałac Narodowy był pierwszym miejscem, w które skierowaliśmy nasze kroki i zarazem jedynym, gdzie nie natknęliśmy się na kolejki. Dzięki temu mogliśmy na spokojnie zobaczyć jak wyglądała wybudowana przez Maurów w VIII wieku i rozbudowy przez średniowiecznych władców rezydencja królewska. Cóż, trzeba przyznać, że luksusu, jakiego można spodziewać się po tak zacnym miejscu, raczej tam nie zaznamy. Dużo bardziej atrakcyjne jest jego zewnętrzne oblicze, charakteryzujące się dwoma białymi 33-metrowymi kominami.

dsc09406

Pałac Narodowy Pena

Następnym punktem w naszym planie zwiedzania Sintry był Pałac Pena. I tu od razu radzę nie sugerować się tą kolejnością zwiedzania, a jeśli tak to tylko po to, by ją odwrócić. Pałac Pena, w środku sierpniowego dnia, jest najbardziej obleganym miejscem w całej Portugalii. Pierwsza kolejka w jakiej przyszło nam stać (i to prawie godzinę) ustawiła się do autobusu, który jedzie z centrum Sintry do Pałacu. Początkowo chcieliśmy przejść tę odległość na piechotę, ale znaleźliśmy informację, że to aż 1,5 godziny marszu, a dojazd trwa zaledwie 15 minut. Chcąc więc zobaczyć jak najwięcej zdecydowaliśmy się skorzystać z komunikacji. Niestety nie był to trafny wybór, bo „zaoszczędziliśmy” jedynie ok 10 minut. Z tym, że „oszczędność” celowo ujęłam w nawias, bo czekanie na autobus na środku maksymalnie nasłonecznionego skrzyżowania, w smrodzie spalin i hałasie przejeżdżających aut, zamiast pieszej wędrówki pod drzewami, to słaba zamiana. To jednak nie koniec trudności jakie nas spotkały. Gdy już dotarliśmy na miejsce, czekała na nas kolejna kolejka, która ciągnęła się od wejścia do zamku przez wszystkie jego korytarze, pokoje, komnaty, aż po wieżę. Istne piekło. Przy tym tempie zwiedzania „chód” ślimaka to sprint. Do tego niesamowicie duszno, dzieci płaczą, dorośli zrzędzą… Przez to wszystko cały urok Zamku Pena prysnął jak mydlana bańka. Nie chcę nawet wspominać.

Szczęście w nieszczęściu, gdy już udało nam się stamtąd wydostać, mogliśmy ochłonąć nieco w pięknym parku otaczającym Pałac.

Naponad 4 ha zieleni znajduje się kolejny, tym razem naprawdę warty zwiedzenia zabytek – ruiny Zamku Maurów.

Zamek Maurów

Zamek ten został wybudowany w IX wieku przez Maurów, ale w 1147 r. wojska Alfonsa Henryka zdobyły budowlę. Na dzisiejszy jego kształt ma wpływ rekonstrukcja dokonana przez króla Ferdynanda II w XIX w. Choć w przewodnikach nie jest aż tak mocno rekomendowany jak pozostałe pozycje, to dla nas był on najciekawszym z odwiedzonych tego dnia zabytków. Widoki, jakie podziwiać można ze wzgórza, na którym znajdują się ruiny, naprawdę warte są wysiłku jakiego wymagało wyjście na szczyt.

Quinta da Regaleira

Ostatnia z głównych atrakcji jakie oferuje Sintra to Quinta da Regaleira, czyli okazała posiadłość ekscentrycznego milionera Antonio Augusto Carvalho z początków XX wieku. Gość interesował się m.in. ruchem masońskim i ezoteryką, co podobno widać w każdym zakątku tego gmaszyska. Quinta da Regaleira można zwiedzać tylko z przewodnikiem – wycieczka trwa 2 godziny, dlatego niestety musieliśmy z tej przyjemność zrezygnować. Czas nie jest z gumy, a nasz został pochłonięty w tłumie zwiedzających Pałac Pena.

Przed odjazdem zdążyliśmy jeszcze pospacerować chwilę po niewielkiej, ale całkiem przytulnej, starówce (dwadzieścia minut w zupełności na to wystarczy).

Czy zatem warto zwiedzić Sintrę? Odpowiedź (w przewrotnym nieco) tytule…

1 Komentarz

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry