The Color Run. Najszczęśliwsze 5 kilometrów czy przereklamowana zabawa dla przedszkolaków?

Byliśmy wczoraj na The Color Run – fantastycznej, kolorowej imprezie biegowej. Zabawa znakomita, nawet lepsza niż się spodziewałam. Nigdy dotąd nie brałam udziału w żadnym masowym biegu, przy okazji którego nie zastanawiałam się nad tempem, rozplanowaniem sił i wynikiem. Ok, zawsze mówię, że chcę tylko przebiec, i że czas się nie liczy, ale gdzieś tam głęboko w sercu kryje się nutka rywalizacji, która daje o sobie znać zaraz po przekroczeniu linii startu i towarzyszy przez resztę biegu. Podczas The Color Run ta kwestia w ogóle nie istnieje. Każdy ma tylko jeden cel – dobrze się bawić i dotrzeć do mety jak najbardziej kolorowym,  a potem uwiecznić to na fotkach. Gdyby nie to, że nazwa ,,The Color Run ” jest naprawdę spoko i określa cały cykl tego typu biegów odbywających się na całym świecie, to nazwałabym go ,,biegiem ludzi wolnych”. I to nie tylko dlatego, że nie było limitu czasowego i nikt się nie spieszył, ale przede wszystkim ze względu na możliwość wyzwolenia się choć na chwilę z szarej rzeczywistości – dorośli ludzie radujący się jak małe dzieci; mamy nie karcące swoich pociech za to, że znowu się pobrudziły; poważni panowie tarzający się w kolorowej mączce kukurydzianej; czy wreszcie seniorzy, którzy w ten sposób mogli na moment powrócić do czasów barwnej hipisowskiej młodości.Pols

Tak, prawdą jest to co piszą na swojej stronie organizatorzy – The Color Run to najszczęśliwsze 5 kilometrów. Ja dodam jeszcze, że najbardziej obfotografowane, a na dowód cała galeria naszych, nieskromnie powiem, pięknych zdjęć ;-)

2 Komentarze

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *

Powrót do góry